Unieważnienie umowy frankowej sprawia, że przestaje ona istnieć. Rodzi to jednak konieczność rozliczenia się przez obie strony i uregulowania wzajemnie poniesionych kosztów. Jeszcze do niedawna sprawa ta nie była do końca uregulowana, a sądy stosowały różne orzecznictwa. Niektóre decydowały o konieczności rozliczenia się z użyciem teorii salda, a inne teoria dwóch kondykcji. O co w tym chodzi i co tak w ogóle oznaczają te terminy?

Masz tzw. „kredyt frankowy”? Chciałbyś go unieważnić w sądzie, ale dotychczas nie miałeś lub albo odwagi tego zrobić? Umów się na darmową analizę umowy kredytu frankowego, która do niczego nie zobowiązuje. Nasz prawnik dokładnie wyjaśni Ci jakie masz możliwości działania oraz ile możesz zyskać pozywając bank do sądu.

👉 Wyświetl dane kontaktowe

Umowa frankowa nieważna, co dalej?

Zdecydowana większość umów frankowych zawiera podstawy do tego, aby uznać je za nieważne. Ta kwestia nie podlega wątpliwościom, a orzecznictwo sądów jest praktycznie jednolite. Jednak stwierdzenie nieważności danej umowy powoduje, że traktowana jest ona tak, jakby nigdy nie została zawarta. Niesie to ze sobą konieczność wzajemnego rozliczenia się. Ty, jako kredytobiorca otrzymałeś bowiem na początku umowy od banku pewną kwotę wynikającą z umowy kredytowej, a bank otrzymywał od Ciebie miesięcznie regulowane raty.

Tyle tylko, że wysokość tych rat wynikała nie tylko z kwoty pożyczonego kapitału, ale także odsetek. A skoro umowa jest nieważna, to bank nie ma także podstaw do naliczania odsetek. Co więcej, bank zobowiązany jest do zwrotu także pozostałych kosztów wynikających z umowy kredytowej, takich jak prowizja za udzielenie kredytu, ubezpieczenie czy inne opłaty pobrane podczas trwania umowy.

Taka sytuacja jest niuansem w polskim prawie, dlatego nie ma odpowiednio dostosowanych do tego celu przepisów prawa. W związku z tym, nawet sądy miały problem z rozstrzyganiem sporów pomiędzy bankami a klientami i nie do końca wiedziały, jakie przepisy należy zastosować w tej kwestii. Najczęściej stosowano jednak dwa sposoby rozliczenia, która nazywane są: teoria salda i teoria dwóch kondykcji. Poniżej przybliżymy co oznaczają oba te terminy.

Teoria salda w sprawach frankowych

Jeszcze przed oficjalną uchwałą Sądu Najwyższego, w której rekomenduje on stosowanie teorii dwóch kondykcji, w przypadku uznania nieważności umowy frankowej stosowano także teorię salda. Zakłada ona potrącenie wzajemnie przysługujących roszczeń w momencie orzekania. Oznacza to, że w obowiązku sądu jest porównanie kwot wzbogacenia się obydwu stron i zwrot jedynie w przypadku wystąpienia różnicy.

Co to oznacza w praktyce? Po wydaniu przez sąd orzeczenia dochodzi do odpowiedniego zmniejszenia długu wynikającego z umowy kredytu. W zależności od wpłaconej dotychczas kwoty przez kredytobiorcę frankowego może dochodzić do niedopłaty z jego strony albo nadpłaty. Oczywiście jest to kwota niższa niż gdyby liczona według kursu frankowego od wciąż trwającej umowy kredytowej i nie zawiera przyszłych odsetek. Ogromną ulgą jest także fakt, że z momentem wyroku sąd potwierdza unieważnienie umowy.

W rzeczywistości jednak Frankowicze nie do końca byli zadowoleni z takiego rozwiązania, a zwycięstwo w sądzie często wiązało się z poczuciem straty, gdyż finalnie to bank lepiej wychodził na tym wyroku.

Teoria dwóch kondykcji poparta przez Sąd Najwyższy

Zacznijmy od wyjaśnienia tego czym w ogóle jest teoria dwóch kondykcji. Według niej roszczenia obydwu stron, czyli w tym przypadku konsumenta i banku, traktowane są niezależnie. Oznacza to, że bank ma prawo do zwrotu pożyczonego kapitału, ale bez wszystkich dodatkowych świadczeń, czyli prowizji, ubezpieczeń itd.

W praktyce wygląda to najczęściej tak, że to bank zobowiązany jest do zapłaty kwoty na rzecz konsumenta, gdyż często odprowadzone do tej pory wpłaty znacząco przewyższają kwotę wypłaconego kapitału. Jeżeli więc Frankowicz zaciągnął kredyt na kwotę 300 000 złotych, a finalnie wpłacił już do banku równowartość 600 000 złotych, to według tej teorii to bank będzie zobowiązany do zapłacenia mu w finalnym rozrachunku.

Stosowanie tej metody rozliczenia zostało zarekomendowane przez Sąd Najwyższy w 2021 roku i od tej pory wyroki zostały ujednolicone. Obecnie przy unieważnieniu umowy frankowej stosuje się więc wyłącznie teorię dwóch kondykcji.

Czy warto złożyć wniosek do sądu w celu unieważnienia umowy frankowej?

Wielu Frankowiczów już zdecydowało się na ten krok i postanowili raz na zawsze zamknąć temat swojej umowy rozwiązując ten spór w sądzie. Z pewnością jednym z argumentów, które przemawiają za tym, jest praktycznie jednolite orzecznictwo sądów. Oznacza to więc duże szanse na wygraną i odzyskanie wpłaconych do banku pieniędzy. Czyli finalnie Frankowicze mogą zyskać nie tylko spokój, ale także korzyści finansowe. Można śmiało powiedzieć, że pozew do sądu przeciwko bankowi to inwestycja, która obecnie niemal zawsze się opłaca.

Dlaczego więc wciąż jest spora grupa Frankowiczów, którzy nie zdecydowali się na ten krok? Niektórzy obawiają się zapewne ciągnącego się przez lata procesu lub samego “pójścia do sądu”. Jest to jednak jedyna, skuteczna metoda na załatwienie tej sprawy i uwolnienie się od zbędnego balastu. Sam proces rzeczywiście może nieco potrwać, ze względu na ograniczone moce przerobowe sądów.

Istnieje jednak możliwość zabezpieczenia roszczenia już w momencie składania wniosku do sądu, dzięki czemu płatność rat będzie wstrzymana. Oznacza to, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy, którą z dużym prawdopodobieństwem wygrasz, nie będziesz musiał spłacać swoich rat. Uważamy więc, że nie ma sensu dalsze odkładanie decyzji o pozwaniu banku.

Może lepiej zawrzeć z bankiem ugodę?

Banki wcale nie są skore do przedstawiania Frankowiczom propozycji ugodowych (ugoda frankowa). Powodem tego są oczywiście kwestie finansowe. Fakt, ugoda frankowa jest przeważnie korzystniejszym rozwiązaniem dla banku niż przegrana w sądzie, jednak dotyczy to jedynie jednostkowej sytuacji. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku, kiedy ugody zawierane są masowo. Nie da się ukryć, że to ogromne obciążenie dla banków, których finanse i tak zostały znacząco naruszone. Głównie dlatego banki raczej niechętnie pierwsze wychylają się w kwestii propozycji ugodowych, a raczej czekają aż to konsument wykona pierwszy krok.

Wtedy, kiedy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i wiedzą, że sprawa sądowa będzie raczej na ich niekorzyść, przystępują do negocjacji. Należy bowiem pamiętać, że złożenie pozwu wcale nie przekreśla możliwości zawarcia ugody z bankiem. Co więcej, ugoda zawarta na tym etapie może okazać się dużo bardziej korzystna niż warunki, które oferował bank jeszcze przez pozwem.

Pomożemy wybrać Ci najkorzystniejsze rozwiązanie

Pewne jest, że kredytobiorcy wygrywają obecnie ponad 90% spraw przeciwko bankom. W Kancelarii EUROLEGE mamy na chwilę pisania artykułu 99% wygranych spraw frankowych. Prawie jednolite orzecznictwo sądów oznacza, że Twoja szansa na wygraną jest naprawdę duża. Jeżeli wciąż masz wątpliwości i nie do końca przekonuje Cię konieczność rozwiązania umowy frankowej na drodze sądowej – chętnie pomożemy.

Podczas darmowych konsultacji przeanalizujemy Twoją umowę kredytową i wskażemy, jakie masz możliwości. Jeżeli zdecydujesz się na współpracę z nami, to będziemy Twoim wsparciem podczas procesu i pomożemy Ci w negocjacjach z bankiem. Wystarczy, że skontaktujesz się z nami za pomocą formularza lub telefonicznie.

Uwolnij się z pułapki kredytu frankowego!

Skontaktuj się z nami:

Niczym nie ryzykujesz. Zgłoszenie i konsultacja do niczego nie zobowiązują. W każdej chwili możesz się wycofać.


4.8/5 - (46 votes)

Kategorie: Kredyty frankowe Kredyty hipoteczne

O Autorze

Kancelaria Eurolege

Kancelaria z wieloletnią praktyką w sprawach o zapłatę z powództwa banków, firm pożyczkowych i windykacyjnych (funduszy sekurytyzacyjnych). Pomaga osobom zadłużonym, których sprawy są na etapie przedsądowym (windykacyjnym), jak również sądowym i egzekucji komorniczej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.